Tę recenzję zacznę od podsumowań roku jakie pojawiły się na YouTube. Niezwykle rzadko oglądam mashup'y, ale jeśli to robię to z największymi hitami danego roku. Jedną z moich ulubionych serii jest Pop Danthology. Daniel Kim robi całkiem ciekawe podsumowanie miksując kilkadziesiąt największych hitów danego roku. Moje wrażenie z 2013? Albo ktoś wyraźnie nie ma weny, albo chujową muzykę grano w rozgłośniach (taką produkowano). Jednak jak pamiętam było dużo ciekawych i (bardzo) dobrych płyt (JT, Mayer, Laurie, Grey, Rowland, Cyrus(!) i inni). Gdy już zaczęto tworzyć końcoworoczne podsumowania bez zapowiedzi swoją piątą płytę wydaje Beyoncé. Płyta ta według plotek nie powinna się ukazać w tym roku, materiał został wyrzucony i nagrany od nowa, kolejne promocyjne utwory użyte w reklamach były słabe i w ogóle nie wykorzystano występu na Super Bowl, reklam i trasy koncertowej, a tymczasem rzeczywistość okazała się zupełnie inna...
BLOG NIE JEST JUŻ AKTUALIZOWANY! ZAPRASZAM POD NOWY ADRES: MICROHEARTBEAT.BLOGSPOT.COM
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Illuminati. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Illuminati. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 grudnia 2013
środa, 27 listopada 2013
Klaskanie, tupanie i chórki - coś co mnie wzrusza
Każdy lubi coś bardziej lub mniej. Jedni słuchają muzyki metalowej, drudzy elektroniki, niektórzy lubują się w soulu, a inni w hip-hopie. Jednak większość osób zaludniająca naszą planetę słucha różnorakiej muzyki (wiadomo z naciskiem na jakieś konkretne gatunki). Dzisiaj ranking bez podziału - nie ma gatunków, konkretnych płci, solistów czy zespołów. Dzisiaj o muzycznych elementach, które lubię (ku zdziwieniu moich domowników nie robię zestawienie mocnych kobiecych wokali z chrypką). Jako, że moje muzyczne horyzonty w ciągu ostatnich dwóch lat zostały mocno poszerzone pewne elementy są bardziej dostrzegalne. Ranking robiony na szybko - wrzuciłem tutaj piosenki, które przyszły mi do głowy jak jechałem tramwajem. Kolejność oczywiście przypadkowa :D
sobota, 19 października 2013
Katy Perry - Prism
Po niezwykle udanym Teenage Dream przed Perry zawisły czarne chmury. Przebicie tego niebywałego sukcesu jest niemal niemożliwe, a brzemię pięciu (sześciu z reedycją) hitów #1 i zamknięcie wszystkich ośmiu singli w TOP 3 to wyczyn godny Królowej muzyki popularnej. Katy wróciła i ogłaszając dwa miesiące temu premierę nowego singla i "czwartego dziecka" niemal pół szowbizu spadła z krzesła. Burning Baby Blue, czyli spalenie własnej peruki - symbolu ery Teenage Dream, własny pogrzeb, From A Meow To A Roar czyli słodki pers ryczący jak tygrys i prezentacja nowej, drapieżnej stylówy. W muzyce Katy Hudson zapowiadał się obrót o 180 stopni, część płakała 'co z naszą Kitty-Katy?', 'powaliło ją - toż to strzał w kolano?', a część się radowała 'O Boże jak dobrze!', 'szykuje się najlepszy album 4eva!'. Byłem w tej drugiej grupie, i co? Wyszła kupa.
środa, 7 sierpnia 2013
Katy Perry - Teenage Dream: The Complete Confection
Chyba nie ma osoby, która przez ostatnie trzy pięć lat nie usłyszała o Katheryn Elizabeth Hudson kryjącą się pod pseudonimem Katy Perry. Jej pierwszy album (wydany w 2001 roku!) nie zdobył żadnej popularności. Nie ma się czemu dziwić, gdyż Katy nie chciała zawojować wtedy stacji radiowych. Głośno zrobiło się o niej dopiero od singla I Kissed A Girl, który stał się międzynarodowym hitem. Drugi album mimo mieszanych (z naciskiem na negatywne) recenzji pełen był jednak hitów. Każdy singiel był w pierwszej trzydziestce Billboardu i aż trzy z nich zamknęły pierwszą dziesiątkę. Osobiście uważam "One Of The Boys" za udaną płytę. Nic dziwnego, że oczekiwania wobec Katy były ogromne, a sama zainteresowana spełniła je z nawiązką. Przed premierą "Roar" warto przypomnieć sobie reedycję jej ostatniej płyty. Są to też moje ostatnie miesiące na spełnienie, któregoś z nastoletnich snów ;) Zapraszam :D
poniedziałek, 29 lipca 2013
Beyoncé & JAY Z
'Miliard duetów', 'ogromny szum wokół siebie i nic poza tym' , 'przeogromny marketing i zero talentu', 'marionetki ilumiantów' czy 'uważanie się za amerykańską rodzinę królewską'. Takie i tego typu komentarze można znaleźć o małżeństwie Carterów i o każdym z osobna. Od lat okupują listy najbardziej wpływowych i najbogatszych ludzi w Ameryce. O ich małżeństwie nie będę się wypowiadał, bo mnie to nie interesuje (i nie tym się zajmuję na blogu). Jako szczęśliwi małżonkowie i rodzice chronią swojej prywatności za co im chwała. Jako Artyści natomiast zawsze wychodzą na pierwszy plan przytłaczając wszystko dookoła co wielu osobom się nie podoba. A co z ich współpracą sceniczną?
wtorek, 23 lipca 2013
Kanye West - Yeezus
West to jeden z największych skurwysynów w branży muzycznej. Mimo paskudnego charakteru nie można mu odmówić talentu, a najgorsze jest to, że sam zainteresowany o tym wie. Na początku swojej kariery zajmował się "tylko" produkcją utworów. Jego droga do solowej kariery była trudna, gdyż nikt nie widział go po tej drugiej stronie studia. Gdy już zaczął nagrywać swoje utwory okazało się, że jest cholernie dobry. Maksimum jego pojebanej fantazji to ostatni album - "My Beautiful Dark Twisted Fantasy". Jeden z najlepszych hip-hopowych krążków jaki udało mi się słuchać w mojej krótkiej przygodzie z rapem. Wydane później dla kasy Watch The Throne z Jay'em to głównie zasługa Westa. Noga powinęła się dopiero przy Cruel Summer z którym miał stosunkowo mało wspólnego (ale promował je własnym nazwiskiem). To, że jego album będzie do bólu popieprzony wiedział chyba każdy. Tylko czy dorówna MBDTF?
piątek, 19 lipca 2013
JAY Z - Magna Carta... Holy Grail
Czasy kiedy na płyty Jay'a spadał sam splendor i chwały już minęły. Według wielu raper nagrywa raz arcydzieło, a raz beznadzieję (jednak utrzymaną na pewnym poziomie). Po ostatnim Blueprint'cie powinno ukazać się arcydzieło, a czy tak się stało? Nie jest to płyta dorównująca jego poprzednim produkcjom, ale czy pewien poziom można jeszcze przeskoczyć? Wśród recenzentów opinie są mieszane i dla niektórych gówniane są jedne utwory, a dla drugich jest zupełnie na odwrót. Jeszcze więcej sensacji niż zawartość płyty wzbudza sposób promocji: ogłoszenie premiery miesiąc wstecz w przerwie koncertu, teksty utworów zamiast singli i platyna w dniu premiery dzięki umowie z Samsungiem (zmiany przyznawania certyfikatów i inne pierdy). Ale kto bogatemu zabroni? Recenzję Blueprint'a III, od którego zaczęła się moja przygoda z rapem znajdziecie tutaj, a ja zapraszam na tekst dotyczący Carterowskiego Graala.
sobota, 1 czerwca 2013
will.i.am - #willpower
will.i.am należy do tych wokalistów / raperów / producentów, których darzę (darzyłem) niebywałą sympatią od dziecka. Charyzmatyczny założyciel i członek formacji Black Eyed Peas zasłużył na szacunek w branży muzycznej będąc odpowiedzialny za hity takie jak "Where Is The Love?", "Let's Get Retarded", czy "Don't Lie". Mimo trzech solowych albumów studyjnych jeszcze nie udało mu się kiedykolwiek dobić do poziomu BEP. Nie oznacza to jednak, że jego albumy były złe. Prawdziwy problem rozpoczął się w momencie kiedy William odkrył syntezator - urządzenie diabła, muzyczne uosobienie zła tworzące szerzące się piekło na i tak brzydkim świecie, odciskając niezmywalne piętno na historii muzyki. To dzięki temu ustrojstwu byle kto może nagrać płytę, ale will.i.am nie był byle kim. "Był" jest tutaj kluczowym słowem. Zapraszam na recenzję płyty, która zapowiadała się największym gównem 2013 roku.
niedziela, 19 maja 2013
Beyoncé - Life Is But A Dream
To, że Beyoncé jest jedną z moich ulubionych wokalistek nie jest żadną tajemnicą. Lubię nie tylko jej solowe projekty, ale i twórczość "Destiny's Child". Wiele osób zarzuca przeogromny marketing gwiazdy i fakt, że w dużym stopniu stała się towarem. Na szczęście nie wykorzystuje tego i nie odbija się to na poziomie muzyki jaką tworzy. Często powracam do jej twórczości, nawet do jej mniej udanych utworów. Zachwycam się jej koncertami kilka razy w tygodniu, a obejrzenie tego filmu było tylko kwestią czasu. Wokalistka po nagromadzeniu wielu doświadczeń postanawia wydać film autobiograficzny, w którym opowie o tym co na co dzień chroni przed wścibskimi fotoreporterami. Dla jednych może to być powód do kolejnych oszczerstw "musi po prostu na tym zarobić", a dla innych to będzie bardziej lub mniej autentyczna historia bez nadinterpretacji dziennikarzy szmatławców z całego świata. Ocenę słuszności wydania tego filmu pozostawiam innym, a w duchu cieszę się z tego obrazu.
środa, 1 maja 2013
Ke$ha - Warrior
Ke$ha, bądź jak kto woli Kesha działa na rynku muzycznym od połowy 2009 roku. Wtedy to został wydany jej debiutancki singiel "Tik Tok" - pierwszy i największy do tej pory hit gwiazdki. Wydany na początku roku 2010 album "Animal" mimo mieszanych recenzji od krytyków został całkiem nieźle przyjęty przez rynek, mimo chamskiego dancepopu i electropopu niewiele różniącego się od tego co było, jest i zapewne będzie. Single też w mniejszym lub większym stopniu stały się hitami, a charakterystyczny (według mnie brudny, śmietnikowy) styl wokalistki i skandale pomogły w osiągnięciu sukcesu. Korzystając z dobrych wiatrów Kesha wydała w tym samym roku EP-kę "Cannibal", która była dużo gorsza, ale i tak udało się wykrzesać dwa hity. Po niemal dwóch latach suchoty otrzymaliśmy nowy singiel oraz nową płytę, po której chyba nikt nie spodziewał się rewelacji. Zresztą słusznie.
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
GOOD Music - Cruel Summer
Wielka kariera Kanye Westa zaczęła się na początku XXI wieku kiedy to produkował utwory dla raperów z Roc-A-Fella Records. To m.in. on jest odpowiedzialny za album "The Blueprint" Jay'a-Z. Od tamtego czasu minęło wiele czasu, a Kanye okazał się nie tylko świetnym producentem, ale i raperem. W 2004 roku wydał swój debiutancki album "The College Dropout" świetnie przyjęty przez krytyków i publiczność. W tym samym roku założył własną wytwórnię płytową GOOD Music (Getting Out Our Dreams Music) działająca z ramienia The Island Def Jam Music Group. "Cruel Summer" jest pierwszą składanką sygnowaną logiem wytwórni gdzie udzielają się zrzeszeni producenci i raperzy. Oczywiście nie brakuje występów osób spoza GOOD Music i usłyszymy m.in. ziomka Westa - Jay'a-Z, czyli drugą połówkę The Throne, której ostatnia płyta zamyka ogólną dyskografię Yeezy'ego. Czy wydana rok później składanka jest lepsza od wspólnej płyty raperów?
czwartek, 28 marca 2013
Lady Gaga - Born This Way
Artystka-skandalistka o czym już wspominałem podczas recenzji "ery The Fame". Najbardziej znana jest z kreacji z mięsa, niezliczonych ilości peruk, dziwnych szokujących ubrań i oczywiście muzyki. Bez wątpienia to ona najbardziej zamieszała na rynku muzycznym. Lecz jak wiadomo nie łatwo odnieść sukces, a jeszcze trudniej go utrzymać. Po udanym LP i EP, dwóch genialnych trasach koncertowych trzeba było nagrać w końcu super długogrający album. Zapowiadany jako "album dekady" przez samą artystkę otrzymał dość pozytywne recenzje. Jednak po zaprezentowaniu tytułowego singla nie chciałem przesłuchiwać tej płyty. Nie zrobiłem tego przez bite dwa lata, aż do ostatniego tygodnia. Dlaczego w ogóle się za to zabrałem? Prowadzę bloga, dominuje pop, Gaga wydaje ARTPOP, a ja nie znam poprzednika. Tego nie dało się uniknąć i tak o to odkładana w nieskończoność wylądowała na moim odtwarzaczu towarzyszyła mi przez kilka ostatnich tygodni. Czy warto było tak spóźniać się z przesłuchaniem "albumu dekady"?
wtorek, 5 marca 2013
Lady Gaga - The Fame Monster (Deluxe Edition)
Czy istnieje jakiś szczęściarz, który nie słyszał o Stefani Germanotta? Jak tak to zalicza się do tego grona osoba mająca w tamtych spodniach wszystkie media od prawie 5 lat. Lady Gaga z hukiem wparowała w muzyczny show-biznes odziana w kuse stroje (czasem nawet i nie) oraz tysiące peruk w 2008 roku. Wydała wtedy album "The Fame" wypełniony hitami, które skutecznie wypełniały czas antenowy prawie wszystkich komercyjnych stacji radiowych na całym świecie. Nieco ponad rok później została wydana EP'ka "The Fame Monster", która jeszcze bardziej umocniła pozycję GaGi jako "nowej Madonny". Ostatni longplay sygnowany pseudonimem piosenkarki pochodzi z połowy 2011 roku i mimo, że single nie osiągnęły tak wysokich pozycji jak w przypadku poprzedników to płyta sprzedała się świetnie. Szumnie jest zapowiadany następca "Born This Way" czyli "ARTPOP", ale żeby nie wybiegać w przyszłość zrecenzowałem początek komercyjnej Germanotty: "The Fame" oraz "The Fame Monster(EP)" czyli epka w wersji deluxe zawierająca wszelkie możliwe piosenki z debiutu i utwory z jedynego minialbumu gwiazdy. Zapraszam!
środa, 13 lutego 2013
Frank Ocean - channel Orange
Frank Ocean zadebiutował w 2011 roku mixtape'm "nostalgia, ULTRA", który został ciepło przyjęty przez krytyków muzycznych. Aby kontynuować szereg sukcesów Frank nagrał dwa utwory z formacją The Throne czyli Jay-Z & Kanye West oraz przygotowywał długogrający album sygnowany własnym nazwiskiem. Nakładem Def Jam Music Group w zeszłym roku ukazało się "channel Orange" - bohater dzisiejszej recenzji. Słuchając i czytając same pozytywne opinie na temat tego krążka nie mogłem po niego nie sięgnąć. I tak o to odsłuchane wielokrotnie musiało cierpliwie poczekać na odpowiedni moment do recenzji. Na pomarańczową płytę składa się 17 utworów utrzymanych w charakterystycznym klimacie R&B oraz neosoul. Dodając do tego świetny wokal, pomysł na siebie oraz przyjemne teksty otrzymujemy produkt, który powinien być sygnowany naklejką "kupuj w ciemno, bo i tak Ci się spodoba". O to jak jest w rzeczywistości pokazują wyniki sprzedaży, statuetka Grammy, same pochlebne recenzje i... rzesze fanów. Czy jak czarna owca wybiję się z tłumu, czy grzecznie jak inni będę chwalić "channela"? Ja już znam odpowiedź. Wy pewnie też. Tak czy inaczej zapraszam:
niedziela, 20 stycznia 2013
Justin Bieber - Believe
Jakby ktoś w zeszłym roku powiedział mi, że przesłucham w całości płytę tego kolesia obśmiałbym go na całego. Dlaczego? Justin Bieber - bohater dzisiejszej recenzji jest chłopakiem rok młodszym ode mnie(w tym roku będzie obchodził 19 urodziny), a do zeszłego roku charakteryzował się tym, że wyglądał na maksymalnie 13. Do tego doszedł fakt, że w wieku 17 lat jeszcze nie przeszedł mutacji i śpiewał jak dziewczynka. W zeszłym roku upragniona zmiana nadeszła i Biebs miał podać ludziom ambitny materiał, który odetnie jego piętno z debiutu. Słowo 'miał' jest tutaj kluczowe, ale jak nie umarłem przesłuchując tą płytę to oznacza, że nie ma tragedii. A teraz konkrety: minialbum i dwa albumy studyjne to była jego dyskografia przed wydaniem "Believe". Nie znam w całości żadnej z płyt, ale wystarczą mi takie hiciory jak Baby (każdy to słyszał nabijając się z biednego chłopca), Never Say Never (wciśnięte w film Karate Kid, nagrane z Jaden'em Smith'em) oraz nowa wersja All I Want For Christmas Is You (nie trafił w ani jeden dźwięk i chyba miał mutację). Żadna z nich nie mogła mnie zmusić do sięgnięcia po ten album. Zrobił to singiel zapowiadający całe dzieło, a mianowicie Boyfriend.
czwartek, 17 stycznia 2013
TOP 5! - Oczekiwania wobec 2013 roku
Jako, że spóźniłem się z podsumowaniem 2012 roku i jest ich na tyle wiele, że można spokojnie zobaczyć największe porażki i sukcesy minionego roku na rynku muzycznym stwierdziłem, że lepszym pomysłem na styczeń będzie taki post. Przed Wami subiektywny przegląd największych oczekiwań wobec 5 artystów, którzy wzbudzają największe emocje i przygotowują coś specjalnego na ten rok. Kolejność przypadkowa:
poniedziałek, 26 listopada 2012
Nicki Minaj - Pink Friday: Roman Reloaded The Re-Up
Onika Maraj znana szerokiej publiczności jako Nicki Minaj swoją muzyczną przygodę zaczynała w tak zwanym podziemiu. Nagrała kilka mixtape'ów, poznała Lil Wayne'a i dołączyła do jego wytwórni Young Money. Wkroczyła w wielką maszynę show biznesu w skąpych, kolorowych i dziwnych strojach strojach. Podobne "dziwności" pojawiają się na jej głowach, ale gdyby nie to nigdy nie usłyszelibyśmy jak utalentowana jest raperka pochodząca z Trynidadu. W 2010 roku nagrała album Pink Friday, który odniósł dość duży sukces w U.S.A. Reszta świata usłyszała o Minaj dopiero pod koniec promocji pierwszego LP - dzięki piosence Super Bass. W kwietniu tego roku wydała drugi album studyjny Pink Friday: Roman Reloaded - wbrew nazwie nie jest to reedycja, tylko zupełnie nowy album. Pochodzi z niego tak wiele singli i teledysków, że bez pomocy YT i Wikipedii się nie obędzie. Reedycja tego drugiego albumu pojawiła się kilka dni temu i zawiera 7 nowych utworów (Va Va Voom pojawiło się na wersji deluxe Roman Reloaded). Czy Minaj skończy z dance'm i bardziej skupi się na rapie? Albo inaczej: czy udowodniła, że jest przede wszystkim raperką, a nie kolejną Lady Gagą?
piątek, 23 listopada 2012
Rihanna - Unapologetic
Minęło 7 lat od debiutu Barbadoski i już uraczyła nas swoim siódmym albumem. Kwestia takiej ilości w tak krótkim czasie odbija się oczywiście na poziomie kompozycji, ale sama zainteresowana ma to gdzieś. Moje zdanie o poprzednich albumach znajdziecie tutaj. Promocja płyty w tym roku była nieco uboższa w internecie (tylko poprzez stronę rihanna7.com) i daleko jej do zgadywanek z Rihanna Unlocked sprzed roku. W tym roku postawiono na medialny szum: zaczęło się od prezentacji całkiem niezłego singla, który okazał się hitem. Następnie ogłoszono tygodniową trasę koncertową: "777 TOUR - 7 Shows, 7 Countries, 7 Days" (777 osób ogląda jeden koncert i inne bajery). Jakieś 2-3 tygodnie przed premierą krążka materiał na płytę nie był skończony. O klapie tego albumu byłem pewien w 100%, a jak to wyszło w rzeczywistości?
niedziela, 28 października 2012
6 x Rihanna: from Music Of The Sun to Talk That Talk
Kim jest Rihanna chyba każdy wie. Od 2005 roku robi wokół siebie tyle szumu, że tylko ludzie w śpiączce są w stanie przegapić wyczyny gwiazdy. Przy okazji przeróżnych skandali Panna Fenty nie pozwala o sobie zapomnieć żadnej komercyjnej stacji radiowej. Premiera siódmego studyjnego albumu miała miejsce pod koniec listopada 2012 roku. Początki nieznanej wtedy jeszcze Robyn sięgają kilku lat wstecz kiedy to poznała Evana Rogersa. To on pomógł jej nagrywać dema i to dzięki niemu wylądowała w Def Jam Recording. Równie często jak nagrywa płyty (praktycznie rok w rok) raczy fanów nowym wizerunkiem. Przez te kilka lat działy się wokół niej przedziwne rzeczy - szczególnie w muzyce. Przekrój kilku albumów studyjnych jest w tym tekście, a recenzja "Unapologetic" w tym linku. Najbardziej niewyżyta księżniczka popu to właśnie ona.
piątek, 26 października 2012
Jay-Z & Kanye West - Watch The Throne

Miałem zabrać się za najnowszą płytę Kanye i spółki z G.O.O.D. Music, ale ostatnio po raz tysięczny słuchałem wspólnej płyty Hovy & Westa i stwierdziłem, że jest to lepszy wybór (nie mówię, że Cruel Summer jest złe, ale ta płyta jest po prostu lepsza). Kto zna obu raperów wie, że nie jest to pierwsza współpraca - Kanye jest producentem nr 1 dla Jay'a, panowie mają ze sobą pełno wspólnych kawałków, a płyta została wydana tylko po to, żeby jeszcze bardziej powiększyć portfele obu raperów. Nie twierdzę, że to źle, bo ktoś musi na tym zarabiać, a hip-hop to nie tylko podziemie - zresztą komercja nie musi być zła. Po opublikowaniu piosenki Otis w pamięć zapadł mi jeden komentarz pod filmem na YT. Brzmiał on mniej więcej tak: "fuck Lil Wayne, Drake... this is real hip-hop" Tym pięknym akcentem zaczynam recenzję:
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)














