Dzisiaj pod moje pióro trafia P!nk, a konkretnie jej najnowsze dziecko - długogrająca płyta Truth About Love. Jak nazwa płyty wskazuje liryka utworów nagranych na płycie będzie o miłości. Czy to źle? Chyba nie, bo cały pop opiera się na tej tematyce. Co zatem możemy otrzymać od „różowej” wokalistki? TO SAMO CO ZAWSZE! - Materiał na szczęście nie odstaje od ostatnich produkcji gwiazdy i nie widać jakiegoś szczególnego ugrzecznienia kontrowersyjnego wizerunku. Jest pod publikę, płyta ma się sprzedawać, piosenki muszą być grane w radiach. Czy nie dostaliśmy tym razem papki jaką sprzedają inni artyści? Czy artystka, która wydała 5 longplayów i każdy kolejny był większym sukcesem i umacniał jej pozycję jako świetnego artysty, może pozwolić sobie na tandetne bity zamiast gitar?
