Patrycja Markowska to jedna z tych piosenkarek, która przewija się tu i ówdzie przez ponad pół mojego życia. Jej debiut mogliśmy usłyszeć już 12 lat temu. Regularnie nagrywa kolejne albumy i premiery LP pod nazwiskiem Markowskiej ukazują się co 2-3 lata. Przez ponad dekadę mogliśmy obserwować wiele dobrych, ale też przeciętnych kompozycji, Patrycji wyskakującej niemal z lodówki i takiej o której nic nie słychać. Będąc już kawałek po trzydziestce Artystka nagrała (w końcu) album odpowiedni do swojego wieku oraz (co najważniejsze) możliwości wokalnych. Mimo wielu dobrych momentów w swojej karierze nie nagrała jeszcze tak dobrego albumu, a pop-rockowe propozycje jakimi zasypywały słuchaczy były do bólu przeciętne. Wielki talent marnował się, a Patrycja była "jedną z wielu". Jedynym plusem takiej, a nie innej twórczości był ładny głos, który od czasu do czasu mogliśmy usłyszeć w radiu.
