Robbie Williams zaczynał swoją karierę w boysbandzie Take That. Z różnych powodów odszedł z zespołu w 1995 roku, a rok później zespół rozpadł się. W 1997 roku pojawił się pierwszy solowy album Robbiego Life Thru A Lens, z którego pochodzą hity Angels czy Old Before I Die. Później wokalista praktycznie co roku wydawał jakiś album (LP, "live", "greatest hits") W sumie mamy 13 albumów. Przede mną jest właśnie ten nr 13 - Take The Crown. Ma na koncie jeden z najdroższych konktraktów - 80 milionów dolarów z EMI Music. Przez ponad 15 lat dostaliśmy mnóstwo albumów, singli, koncertów i czego dusza zapragnie. Williams pokazał klasę i z każdym albumem udowadnia, że pop to piękny gatunek muzyki. Czy, gdy króluje elektronika, a większość artystów poszukuje "nowych brzmień" w klubowych brzmieniach (i zazwyczaj tylko na tym tracą) "podstarzały" Robbie ma szansę na komercyjny sukces? Postaram się rozwiać te wątpliwości.
