Onika Maraj znana szerokiej publiczności jako Nicki Minaj swoją muzyczną przygodę zaczynała w tak zwanym podziemiu. Nagrała kilka mixtape'ów, poznała Lil Wayne'a i dołączyła do jego wytwórni Young Money. Wkroczyła w wielką maszynę show biznesu w skąpych, kolorowych i dziwnych strojach strojach. Podobne "dziwności" pojawiają się na jej głowach, ale gdyby nie to nigdy nie usłyszelibyśmy jak utalentowana jest raperka pochodząca z Trynidadu. W 2010 roku nagrała album Pink Friday, który odniósł dość duży sukces w U.S.A. Reszta świata usłyszała o Minaj dopiero pod koniec promocji pierwszego LP - dzięki piosence Super Bass. W kwietniu tego roku wydała drugi album studyjny Pink Friday: Roman Reloaded - wbrew nazwie nie jest to reedycja, tylko zupełnie nowy album. Pochodzi z niego tak wiele singli i teledysków, że bez pomocy YT i Wikipedii się nie obędzie. Reedycja tego drugiego albumu pojawiła się kilka dni temu i zawiera 7 nowych utworów (Va Va Voom pojawiło się na wersji deluxe Roman Reloaded). Czy Minaj skończy z dance'm i bardziej skupi się na rapie? Albo inaczej: czy udowodniła, że jest przede wszystkim raperką, a nie kolejną Lady Gagą?
BLOG NIE JEST JUŻ AKTUALIZOWANY! ZAPRASZAM POD NOWY ADRES: MICROHEARTBEAT.BLOGSPOT.COM
poniedziałek, 26 listopada 2012
piątek, 23 listopada 2012
Rihanna - Unapologetic
Minęło 7 lat od debiutu Barbadoski i już uraczyła nas swoim siódmym albumem. Kwestia takiej ilości w tak krótkim czasie odbija się oczywiście na poziomie kompozycji, ale sama zainteresowana ma to gdzieś. Moje zdanie o poprzednich albumach znajdziecie tutaj. Promocja płyty w tym roku była nieco uboższa w internecie (tylko poprzez stronę rihanna7.com) i daleko jej do zgadywanek z Rihanna Unlocked sprzed roku. W tym roku postawiono na medialny szum: zaczęło się od prezentacji całkiem niezłego singla, który okazał się hitem. Następnie ogłoszono tygodniową trasę koncertową: "777 TOUR - 7 Shows, 7 Countries, 7 Days" (777 osób ogląda jeden koncert i inne bajery). Jakieś 2-3 tygodnie przed premierą krążka materiał na płytę nie był skończony. O klapie tego albumu byłem pewien w 100%, a jak to wyszło w rzeczywistości?
poniedziałek, 19 listopada 2012
Robbie Williams - Take The Crown
Robbie Williams zaczynał swoją karierę w boysbandzie Take That. Z różnych powodów odszedł z zespołu w 1995 roku, a rok później zespół rozpadł się. W 1997 roku pojawił się pierwszy solowy album Robbiego Life Thru A Lens, z którego pochodzą hity Angels czy Old Before I Die. Później wokalista praktycznie co roku wydawał jakiś album (LP, "live", "greatest hits") W sumie mamy 13 albumów. Przede mną jest właśnie ten nr 13 - Take The Crown. Ma na koncie jeden z najdroższych konktraktów - 80 milionów dolarów z EMI Music. Przez ponad 15 lat dostaliśmy mnóstwo albumów, singli, koncertów i czego dusza zapragnie. Williams pokazał klasę i z każdym albumem udowadnia, że pop to piękny gatunek muzyki. Czy, gdy króluje elektronika, a większość artystów poszukuje "nowych brzmień" w klubowych brzmieniach (i zazwyczaj tylko na tym tracą) "podstarzały" Robbie ma szansę na komercyjny sukces? Postaram się rozwiać te wątpliwości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


